32. wycieczka Rajdu na Raty 2026 – ze Świeradowa do Szklarskiej Poręby
W niedzielę 6 września 2026 roku Oddział PTTK „Sudety Zachodnie” w Jeleniej Górze zaprosił turystów na 32. wycieczkę w ramach Rajdu na Raty. Tym razem, ze względów komunikacyjnych, nie było lekko. Aby dotrzeć do najbliższego miejsca z połączeniem komunikacyjnym trzeba było przejść prawie 20 kilometrów. Do tego należało pokonać niemal 700 metrów przewyższeń. Wszystko to spowodowało, że zamiast typowej wycieczki mieliśmy prawdziwą górską wyrypę.
Tym razem postanowiłem poprowadzić turystów po mniej uczęszczanych trasach Gór Izerskich. Zaplanowałem przejście ze Świeradowa Zdroju przez Sepią Górę, Rozdroże Izerskie, Wysoki Kamień, do Szklarskiej Poręby.
Już na samym początku spotkała nas miła niespodzianka. Gdy wsiadaliśmy do autobusu komunikacji zastępczej dołączyli do nas turyści z Wałbrzyskiego Klubu Turysty. Jak się okazało było nas tyle, że ledwo zmieściliśmy się w autobusie. W pociągu wcale nie było lepiej. Na szczęście turyści z Wałbrzycha zaplanowali sobie inny cel. My, jak już wspomniałem ruszyliśmy za znakami koloru niebieskiego na Sępią Górę. Oczywiście wybraliśmy najkrótszy wariant o długości zaledwie 1,7 km. Dłuższy prowadzący Izerską Golgotą jest znacznie łagodniejszy, można powiedzieć że niemal spacerowy, ale ma aż 4,7 km. Ponieważ byliśmy pełni wrażeń nie robiło na nas wrażenia strome podejście. Jak się szybko okazało był to błąd. Tak niesamowite podejście wycisnęło z nas „siódme poty”. Nie było osoby, która nie poczuła w nogach tego krótkiego odcinka.
Widok z Sępiej Góry na rozłożone poniżej zabudowania Świeradowa wynagrodził nam cały trud. Sępia Góra nie jest najwyższym szczytem Grzbietu Kamienickiego którym podążaliśmy ale na pewno jest najbardziej wymagającym. Co prawda jej wysokość – 829 metrów n.p.m. nie robi wrażenia ale już fakt, że od stacji kolejowej podchodzimy niemal 400 metrów do góry udowadnia, że nie ma tutaj żartów.
Mijane po drodze stacje Drogi Krzyżowej wykonane zostały w czasie pandemii jako potrzeba poszukiwania pociechy w Bogu. Ten szlak pielgrzymkowy zyskał nazwę Golgoty Izerskiej. Poszczególne stacje Drogi Krzyżowej zostały ozdobione dziełami miejscowego artysty Macieja Wokana. O całości mówi się, że została ona wykonana „Bogu na chwałę i ludziom na duchowy pożytek”.
Formacja skalna na szczycie Sępiej Góry o nazwie Biały Kamień została ozdobiona stosownym znakiem z wizerunkiem sępa. Z miejscem tym związane są liczne legendy mówiące m. in. o ukrytych tu skarbach czy modłach do bożków w istniejącej tu dawno temu pogańskiej kaplicy.
Dodam tylko, że na dworcu PKP Świeradów Zdrój działa Miejskie Centrum Kultury, Aktywności i Promocji „Stacja Kultury”. Możemy tu obejrzeć makiety okolicznych dworców kolejowych oraz manewrujące po torach miniatury składów kolejowych obsługujących dawniej linią kolejową ze Świeradowa do Gryfowa. Niestety centrum czynne jest tylko w dni robocze.
Przed budynkiem stacji kolejowej znajduje się czerwona kropka oznaczająca początek Głównego Szlaku Sudeckiego prowadzącego ze Świeradowa do Prudnika. Ten długodystansowy szlak zaprojektowany w 1947 roku za patrona otrzymał dr Mieczysława Orłowicza – wybitnego działacza Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. To właśnie on pierwszy powziął myśl by zaprojektować przejście przez całe Sudety. Dla dociekliwych podam, że Mieczysław Orłowicz był współzałożycielem Akademickiego Klubu Turystycznego we Lwowie w 1906 roku. Turyści zdobywający odznakę GSS mogą ją weryfikować w dwóch miejscach w Polsce: w Centralnym Ośrodku Turystyki Górskiej w Krakowie i w Oddziale PTTK „Sudety Zachodnie” w Jeleniej Górze.
Po zasłużonym odpoczynku w niewielkiej wiacie ustawionej tuż pod skałami na szczycie Sępiej Góry zeszliśmy na rozdroże Pod Sępią Górą i dalej mijając Niedźwiednik, Czepiec i Jastrzębiec dotarliśmy do miejsca, w którym Koło Łowieckie „Głuszec” z Lwówka Śląskiego upamiętniło swoje 55-lecie działalności umieszczając na głazie stosowną tablicę w 2001 roku. Jest to dobre miejsce na krótki odpoczynek, zwłaszcza w okresie letnim, gdyż tuż obok na dopływie Kwisy, potoku o nazwie Płoka, urządzono niewielki zbiornik wody.
Zbierając po drodze grzyby dotarliśmy na Rozdroże Izerskie położone przy drodze ze Świeradowa do Szklarskiej Poręby. Właśnie ta droga rozdziela poszczególne pasma Gór Izerskich. My przybyliśmy tu Grzbietem Kamienickim a po drugiej stronie drogi znajduje się Grzbiet Wysoki. Na tej rozległej polanie już w 1888 roku uruchomiono wypożyczalnię koni wierzchowych oraz stację tragarzy lektyk. Gdy obiekt spłonął w 1911 roku wybudowano nowy jako schronisko Ludwigsbausde. Po II wojnie światowej schronisko było prowadzone przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie. Niestety nie trwało to zbyt długo. Wkrótce umieszczono tu prewentorium dziecięce, następnie ośrodek kolonijno-wczasowy, a na końcu obiekt przeszedł pod zarząd Lasów Państwowych, które zorganizowały w nim hotel dla robotników leśnych. Ostatecznie niszczejący budynek został sprzedany i w 2013 roku rozebrany.
Jeśli ktoś chciałby zobaczyć jak wyglądał ten obiekt wystarczy odnaleźć w internecie etiudę „Dom na rozdrożu” nakręconą tutaj przez Piotra Łazarkiewicza w 1979 roku, która była jego szkolną pracą. Całość trwa 17 minut.
Teraz zmieniamy kolor szlaku na zielony i początkowo łagodną drogą podążamy w stronę Rozdroża pod Zwaliskiem. Wkrótce docieramy do miejsca w którym szlak przechodzi w ostre podejście. Na krótkim odcinku musimy wznieść się ponad 200 metrów do góry. Aby zbytnio nie zmęczyć turystów tuż przed celem zboczyłem ze szlaku i zaprowadziłem ich do ukrytej w lesie skały znanej jako Narzeczeński Kamień.
Z tym urokliwym miejscem związana jest historia miłości mieszkańców Szklarskiej Poręby, która niestety zakończyła się tragicznie właśnie tutaj, pod okapem skały. Wszystko działo się w 1720 roku, w czasach kiedy protestanci nie mieli łatwego życia. Po wojnie zabierano im kościoły przekazując je katolikom. Dlatego też musieli oni modlić się w ukryciu a sakramenty przyjmować w kościołach granicznych. Najbliższy taki kościół znajdował się w Pobiednej.
Gdy w Szklarskiej Porębie założono ewangelicką szkołę przybył tu nauczyciel z Brandenburgii Christian Friedrich Gottschau. Zamieszkał w wyremontowanej chałupie wraz ze swoimi dziećmi, w tym córką Anną. Po jakimś czasie przyjęli do domu młodego praktykanta Johanna Garve. Nic dziwnego, że młodzi zakochali się w sobie. Aby zadowolić ojca i ukrócić złe słowa okolicznych mieszkańców postanowili oni wyprawić się do Pobiednej by tam zawrzeć małżeństwo. Wyruszyli rankiem 21 grudnia 1720 roku z nadzieją, że po ślubie przenocują u pastora i wrócą na święta już jako małżonkowie. Niestety następnego dnia nie pojawili się w domu. Ponieważ przygotowane już było przyjęcie weselne wyruszono na poszukiwania. Po wielu trudach odnaleziono ich wtulonych w siebie siedzących pod skalnym okapem. Okazało się, że młodych podczas drogi zaskoczyła zamieć śnieżna. Przemoczeni i zmarznięci zgubiwszy drogę schronili się w niewielkim zagłębieniu chronionym przez sporą skałę. I tak zapłacili za swoją miłość najwyższą cenę. Cenę życia. Od tej pory skałę ową nazywano Narzeczeńskim Kamieniem. Ścieżkę, którą tu przyszliśmy nazwano Ślubną Drogą.
Historię tragicznie zakończonej miłości opisała w swojej powieści „Weselna Droga”, wydanej w 1947 roku pisarka Margarete Passon-Darge.
Niestety siły natury robią swoje. Widać jak woda, mróz i słońce spowodowały pękniecie kamienia na pół. Jest tylko kwestią czasu kiedy okap, który dał schronienie zakochanym spadnie. Jednak na razie została tu przymocowana tablica z opisem całej historii.
I tak oto dochodząc do szlaku czerwonego przekroczyliśmy magiczna granicę 1000 metrów n.p.m. Dotarliśmy na Rozdroże pod Zwaliskiem (1010 metrów) i przez Zawalidrogę (1025 metrów) dotarliśmy na Wysoki Kamień (1058 metrów).
To właśnie tutaj Józef i Dorota Gołbowie wybudowali nowe schronisko i wieżę widokową. Znakiem rozpoznawczym tego obiektu jest przepyszna szarlotka. To właśnie po nią codziennie wspina się tu większość turystów.
Historycznie pierwsze schronisko w tym miejscu powstało z inicjatywy właścicieli tych terenów rodziny Schaffgotschów w 1837 roku. W 1875 wybudowano wieżę widokową. Niestety wkrótce schronisko spłonęło. Szybko odbudowane, zostało opuszczone po II wojnie światowej a w 1947 ponownie otwarte. Ze względu na zły stan techniczny obiekt rozebrano w 1963 roku. Po wykupieniu terenu przez rodzinę Gołbów turyści mają ponownie piękne miejsce do odpoczynku, choć na razie nie ma tu noclegów.
Ostatni odcinek naszej trasy to już bajka. Cały czas w dół. Szybko docieramy do Szklarskiej Poręby i przez Rozdroże pod Wysokim Kamieniem, Hutniczą Górkę i Białe Skały docieramy do dworca kolejowego Szklarska Poręba Górna – obiektu który w plebiscycie Międzynarodowego Związku Kolei (UIC) uzyskał tytuł najlepszego małego dworca turystycznego na świecie. To tutaj działa Miejski Ośrodek Kultury, Sportu i Aktywności Lokalnej z salą kinową i wystawową.
I tak dotarliśmy szczęśliwie do końca naszej wycieczki zorganizowanej przez Oddział PTTK „Sudety Zachodnie” w Jeleniej Górze. Dodam tylko, że impreza została dofinansowana ze środków budżetu Samorządu Województwa Dolnośląskiego, Powiatu Karkonoskiego oraz Miasta Jelenia Góra.
Krzysztof Tęcza
Data publikacji: 2026/10/27





