O przyrodzie, o śmieciach i nie tylko (2)
O śmieciach w przyrodzie, o zaśmiecaniu środowiska napisano już tysiące słów, zapisano nimi setki kartek. Uważam jednak, że nigdy dosyć poruszania tego tematu, bo być może tysiąc pierwsze słowo wreszcie zostanie zrozumiane i zapamiętane, i zmieni zachowanie i postawy ludzi.
We wstępie powołałam się na wzrost zanieczyszczeń zauważany od momentu rewolucji przemysłowej. Od drugiej połowy XX wieku można zaobserwować jeszcze jeden rodzaj odpadów, tzw. e-śmieci, czyli wszelkiego rodzaju niedziałający sprzęt elektryczny i elektroniczny. Części składowe komputerów i podobnego sprzętu zawierają toksyczne pierwiastki i ich związki: ołów, rtęć i kadm, które w miejscach składowania takich śmieci zanieczyszczają glebę i zasoby wodne. Sprzęt elektroniczny podlega ustawowo recyklingowi, lecz nader często można natknąć się w lesie na wyrzucone telewizory czy lodówki. Oddanie starego sprzętu, do sklepu, przy zakupie nowego czy odwiezienie go do specjalistycznego punktu nie zawsze oznacza jego bezpieczny recykling.
Bardzo często zdarza się, że zużyte, stare sprzęty trafiają na składowiska w bardzo odległych częściach naszego globu. Najwięcej takich miejsc, w których można zobaczy te odpady znajduje się w niektórych krajach środkowej Afryki, w Indiach, Bangladeszu. Miejscowa ludność, kobiety, mężczyźni i dzieci, w warunkach narażenia zdrowia i życia odzyskują ze starych komputerów, telewizorów, telefonów komórkowych, sprzętu gospodarstwa domowego na przykład elementy z metali szlachetnych, procesory i wiele innych części, za które otrzymują niewielkie zarobki, a które są później przez różne firmy z wielokrotnym zyskiem odsprzedawane. Nie chodzi mi tu jednak o zarobki czy niehumanitarne wykorzystywanie ludzi, bo to jest całkiem inny problem, lecz mam na myśli oddziaływanie na środowisko naturalne tych nielegalnych składowisk i miejsc, w których w sposób daleko odbiegający od bezpiecznego, pozyskuje się elementy składowe sprzętów.
Na zatrutej, zniszczonej glebie nie można w żaden sposób prowadzić jakichkolwiek upraw czy wypasu zwierząt domowych, nie mogą się też wyżywić dzikie zwierzęta; woda, która jest podstawą wszelkiego życia, jest zatruta i nie nadaje się do picia, do nawadniania, do mycia. Związki chemiczne wypłukane z tych nielegalnych składowisk czy „fabryk” zatruwają wodę powodując choroby i przyczyniając się do śmierci nie tylko ludzi, giną również zwierzęta żyjące w wodzie, które często stanowią pożywienie ludzi lub innych zwierząt. Zostaje przerwany łańcuch pokarmowy.
Prądy morskie i masy powietrza cały czas, od zarania dziejów, mieszają wodami mórz i oceanów oraz atmosferą, szczególnie warstwami najbliżej powierzchni globu. Naturalny i odwieczny ruch daje Ziemi i ludziom między innymi pory roku, życiodajne deszcze i osuszające wiatry (ekstremalne zjawiska przyrodnicze, jak tornada lub powodzie, powstają także za przyczyną i sprawą tych prądów). Te same ruchy mas wody i powietrza powodują przemieszczanie na znaczne odległości wszelkich zanieczyszczeń zgromadzonych w środowisku, czyli wyrzuconych przez ludzi. Przykładem może tu być choćby obecność różnych śmieci pochodzący z wysp Oceanii, które po dwóch latach od słynnego trzęsienia w grudniu 2004 r. i falach tsunami, znalazły się na wybrzeżu Ameryki Północnej.
Wyrzucając śmieci do środowiska przyrodniczego każdy człowiek powinien zdawać sobie sprawę, że powoduje nie tylko zanieczyszczenia, ale przyczynia się do śmierci wielu organizmów roślinnych i zwierzęcych, również ludzi.
Każdemu człowiekowi zabijanie w większości kojarzy się z bezpośrednimi działaniami wymierzonymi w życie ludzkie: z wojnami, zabójstwami, karami śmierci, epidemiami chorób. Zabijane są także zwierzęta: w ubojniach i rzeźniach, na polowaniach, w rytuałach religijnych. Nikomu prawie nie przychodzi do głowy, że działania człowieka zabijają również rośliny- mniejsze lub większe, powodując pustynnienie i stepowienie ogromnych obszarów. Jakiekolwiek działanie wymierzone przez człowieka w odwieczny porządek Natury prędzej czy później zemści się na człowieku. Na tym samym człowieku! Nie wiem, dlaczego człowiek uzurpuje sobie prawo do bycia najważniejszym, najlepszym, jedynym rozumnym stworzeniem na ziemi. Działając tak, jak dotychczas, bez perspektywicznego myślenia, zabija siebie i wszystko dookoła na długie lata, może nawet na zawsze.
Na łamanie V przykazania Dekalogu „nie zabijaj” można byłoby mnożyć przykłady składowania śmieci i różnych odpadów oraz działania na szkodę środowiska przyrodniczego. Ten tekst nie jest jednak o problemie zaśmiecania przez człowieka świata, lecz o nieetycznym zachowywaniu się właśnie poprzez śmiecenie.
Wspomniałam, że wyrzucanie śmieci poza przygotowane do tego tereny, to również zachowywanie się wbrew VI przykazaniu – „ nie kradnij”. Kradzież każdemu człowiekowi kojarzy się z pozbawieniem innego człowieka jego własności. Przyroda wszakże nie należy do nikogo, więc jeśli gdzieś na jej łonie wyrzuci się śmieci, to nikogo przecież się nie okrada. Uważam, że jest to mylne podejście. Ludzie okradani są z czystego, niezadymionego powietrza i czystej, przejrzystej wody, z feerii barw kwiatów, z zieleni roślin, z śpiewu ptaków, z ryku lwa i wycia wilka, z trzepotu skrzydeł motyli i brzęczenia pszczół, z migotania gwiazd, wschodu i zachodu słońca. Ludzie okradają ludzi.
Las, to przede wszystkim drzewa – wysokie, często majestatyczne, z wzniesionymi, jakby wyciągniętymi do nieba, konarami i gałęziami, na których wiosną pojawiają się liście w różnych odcieniach zieleni i które jesienią mienią się całą paletą czerwieni, brązów, żółci. Cieszy nas – ludzi – taki obraz lasu. A gdyby zamiast liści, pojawiły się na gałęziach paski folii, jakieś stare gazety, fragmenty ubrań, czy nie czulibyśmy się okradzeni z możliwości patrzenia na piękne drzewa i słuchania ich pieśni śpiewanej i wygrywanej przez gałęzie i liście? Zapewne tak! Tak wygląda las, który rośnie, na przykład, w pobliżu wysypiska śmieci, z którego wiatr je wywiewa i unosi na pobliskie drzewa. Te, często kolorowe, śmieci w wątpliwy sposób ozdabiają leśne drzewa.
Nie tylko ludzie mogą się poczuć, jak ofiary kradzieży. Leśne zwierzęta zostały przez ludzi pozbawione ciszy i spokoju, długi czas minie zanim furkoczące na wietrze śmieci nie będą ich przyprawiać o drżenie o własne życie i życie potomstwa, bo przecież jest im trudno pojąć i zrozumieć, że to tylko ślady po człowieku.
Las jednak, to nie tylko drzewa, to również jego dno – to, co mamy pod stopami, gdy chodzimy po nim. Przyjemnie jest czuć miękkość mchu, słyszeć skrzypienie suchych igieł, patrzeć na leśne kwiaty, zbierać jagody czy grzyby. Może się tak zdarzyć, że te doznania będą wspomnieniem, bo z ich odczuwania ludzie są okradani przez tych, którzy „upodobali sobie” las, jako miejsce dla swoich śmieci. Spotkałam się z określeniem miejsc, gdzie wyrzuconych śmieci w lesie jest bardzo dużo – „kolorowy las”. Nazwanie tak zaśmieconego lasu wiąże się z dużą ilością różnorodnych odpadów, lecz te kolory nie są naturalne. I ludzie, i zwierzęta, ba – nawet i rośliny, wszyscy zostali pozbawieni tego, co w lesie jest piękne: ciszy, a właściwie melodii lasu, zapachów, bezpieczeństwa, czystego powietrza. Kradzież, to zabranie czegoś komuś, komu na tym bardzo zależy. Ludzie chodzą do lasu i cieszą się jego pięknem, bo zależy im na spokoju, radości odczuwania, poczuciu bezpieczeństwa. Zaśmiecenie lasu, to zabranie tego wszystkiego.
Nasi przodkowie pozostawili po sobie też wiele pamiątek w postaci ogromnych budowli świeckich i sakralnych, miast i pomników. W przyrodzie także odnajdujemy ślady dawnego życia – zwierząt i roślin. Archeolodzy, geolodzy i paleontolodzy od wielu lat badają różne warstwy ziemi, które świadczą o dawnym życiu, nie tylko ludzi.
Co współczesny człowiek zostawi po sobie? Co odnajdzie geolog w odległej przyszłości, który będzie badał choćby osady morskie z naszego okresu? Będą to warstwy „wzbogacone” syntetycznymi odpadkami. Naukowcy, którzy będą badać życie ludzi z przełomu XX i XXI wieku, będą zastanawiać się, jak mogliśmy oni żyć wśród takiej ilości wszędzie rozrzuconych odpadów.
Współcześni ludzie okradają również następne pokolenia – okradają swoje dzieci, wnuki, prawnuki – z dziedzictwa, które pozostawili nasi przodkowie, a które jest teraz niszczone, z czystej Ziemi, którą kiedyś ktoś nazwał Błękitną Planetą (mnie osobiście nazwa ta kojarzy się z czystymi wodami, które trudno jest już znaleźć), z harmonijnego współżycia wszystkich organizmów.
Ponownie przytoczę przykład miejsca swojej pracy, czyli las.
Tajemnicą poliszynela jest, że polskie lasy przypominają bardziej śmietnik niż specyficzne środowisko ekologiczne. Przez cały rok, ale szczególnie jesienią, po wakacjach i wiosną, gdy stopnieje śnieg, leśnicy zmagają się z ogromnym problemem, czyli ze stertami śmieci. To smutne pamiątki po ludziach, którzy wprawdzie mają wysoką świadomość ekologii, lecz gorzej u nich z moralnością. Zdarza się, że ludzie uważani powszechnie za porządnych i praworządnych obywateli, często tuż pod oknami swoich pięknych posesji, wyrzucają do lasu odpady bytowe. Mało kogokolwiek z nich obchodzi to, że do życia w czystym środowisku mają prawo wszyscy i jest to jedna z nielicznych rzeczy, których nie można kupić. Niepokojący jest też brak reakcji osób, będących świadkami tych haniebnych zachowań. Znieczulica ekologiczna to maska zasłaniająca upośledzone etycznie społeczeństwo, choć z drugiej strony można zaobserwować sporo różnych akcji ekologicznych, w których naprawdę wiele osób bierze udział.
Ludzie zdający sobie sprawę z powagi problemu, walczą przeważnie z jego skutkami, czyli na przykład, likwidują dzikie wysypiska śmieci, ale jest to syzyfowa praca.
Większość Polaków myśli stereotypowo, że las i przyroda są wszystkich, czyli jakby nikogo. Niektórzy tylko spośród z nas –ludzi- pomyśli, że pojedyncza wypluta guma do żucia, czy mały papierek po cukierku albo niewielka butelka po napoju mogą stanowić kłopot, lecz jeśli takich śmieci będzie setki, tysiące, bo tylu ludzi może odwiedzać las, to już będzie problem. Bezmyślnie, automatycznie wyrzucając coś za siebie podczas spaceru po lesie. Każdy człowiek powinien pomyśleć, że nie jest jedynym w nim gościem i pewnie nie on jedyny coś po sobie pozostawia. Leśnicy działają więc również w kierunku zmienienia sposobu myślenia i podejścia do natury, czyli w konsekwencji zachowywania się etycznie.
Na szczęście, wydaje się, że znowu postrzegamy Naturę, jako źródło zobowiązań moralnych, że przypomnieliśmy sobie to, co przed wiekami ulotniło się z naszej świadomości, a co zostało przekazane i przykazane ludziom przez Boga, który zaufał człowiekowi dając mu zadanie sprawowania władzy na świecie i oczekując, że będzie Go naśladował w swoich działaniach, ponieważ został stworzony na Jego obraz i podobieństwo. Przyroda jest więc w rękach człowieka nie władcy, lecz zarządcy, który z woli Boga jej dogląda. Człowiek, zatem nie ma prawa obchodzić się z całą przyrodą ani z żadnym z jej elementów jak ze swoją własnością. Nie może, tym bardziej, doprowadzić do jej degradacji ani destrukcji, ponieważ czyniąc to, niszczy siebie i sprzeciwia się boskiemu porządkowi.
Życie człowieka nie jest wystarczającym usprawiedliwieniem niszczenia natury i nigdy nim nie będzie, ponieważ ludzie nie mają do tego prawa ani boskiego, ani żadnego innego. Sprzeciwiając się Bogu i Jego zasadom, człowiek wprowadza nieporządek, który odbija się na wszystkich boskich stworzeniach.
Powołałam się, pisząc o zaśmiecaniu przyrody, na prawa zapisane w religii chrześcijańskiej, lecz wszystkie religie i wyznania na całym świecie w swoich dogmatach i zasadach odnoszą się do Natury, do obecności w niej człowieka, do jego praw i obowiązków względem niej.
W XX wieku żył i tworzył filozof pochodzenia rumuńskiego – Emil Cioran, który napisał: „Pozwalając na pojawienie człowieka, natura popełniła więcej niż błąd – popełniła zamach na siebie.” Czy nie macie Państwo, Drodzy Czytelnicy, wrażenia, że Emil Cioran miał rację?…
Koniec części drugiej – ostatniej.
Bogumiła Chabowska-Dąbek – jest leśnikiem od ponad 30 lat; obecnie pracuje w Nadleśnictwie „Śnieżka” w Kowarach w Szkółce Kontenerowej jako Specjalista Służby Leśnej ds. Szkółkarstwa. Prowadzi również zajęcia z edukacji leśnej dla dzieci, młodzieży i nie tylko.


