Historia Karkonoskich Laborantów
Karkonoscy laboranci.
W dawnych czasach, obok poszukiwania minerałów i kamieni szlachetnych oraz hutnictwa szkła, zielarstwo było jednym z najbardziej popularnych zajęć karkonoskiej ludności. Dzieje leczenia ziołami w Karkonoszach i Górach Izerskich to historia z pogranicza medycyny i magii, nieraz pełna wręcz sensacyjnych zdarzeń. Na jej wyjaśnienie nie pozwala brak większej liczby wiarygodnych przekazów oraz tajemniczy, częstokroć skrywany, charakter zielarskich praktyk.
W Karkonoszach i Górach Izerskich laborantami (od łac. laborare – pracować, przygotowywać) zwano ludzi, którzy ze zbieranych roślin, rzadziej z minerałów czy zwierząt sporządzali, a także sami bądź przez pośredników sprzedawali różnego rodzaju medykamenty. Lecznicze specyfiki były przygotowywane pod postacią proszków, olejków, maści, eliksirów, naparów czy esencji.
Regiony górskie zawsze obfitowały w skupiska roślin leczniczych, które niejednokrotnie w specyficznych warunkach glebowych i klimatycznych kumulowały swoje uzdrowicielskie właściwości. Wiedza i umiejętności zielarskie wśród ludności Karkonoszy i Gór Izerskich przekazywane były z pokolenia na pokolenie. Duża odległość od miast i medyków zmuszały wręcz mieszkańców gór do sięgnięcia po naturalne środki, których obfitość dostarczała przyroda. Skuteczne medykamenty utrwalały się w tradycji ludowej, natomiast gorsze środki z czasem wypierane były przez lepsze. Większość z karkonoskich i izerskich roślin leczniczych jest obecnie objęta ścisłą ochroną.
O uzdrowicielskich właściwościach karkonoskich i izerskich ziół mówi jedna z legend dotyczących powstania Jeleniej Góry. Pewnego razu, podczas polowania w ciemnym, gęstym lesie książę oddalił się od towarzyszy, spadł z wierzchowca i ciężko poranił. Z pomocą przybył jeleń, który przyniósł mu lecznicze ziele. Ziele sprawiło, że książę po przyłożeniu go do rany szybko ozdrowiał. Na pamiątkę tego zdarzenia książę postanowił ufundować w tym miejscu miasto, któremu jako herb nadał jelenia z cudownym zielem.
Surowy klimat i graniczne położenie Kotliny Jeleniogórskiej nie sprzyjały trwałemu osadnictwu. Nie zachowały się źródła pisane dotyczące działalności karkonoskich zielarzy z okresu średniowiecza. Przypuszczać można, że miejscowa ludność sama, a także dzięki wiedzy Walonów oraz joannitów zapoznała się z leczniczymi właściwościami górskich ziół. Karkonoskich i izerskich ziół poszukiwała nie tylko miejscowa ludność, Walonowie, joannici i Włosi.
Z połowy XVI w. pochodzą pierwsze pisemne wzmianki o zbieraniu ziół w Karkonoszach. Zapiski te dotyczą zainteresowania ziołami ze strony tak zwanej „oficjalnej medycyny”, reprezentowanej przez uczonych i lekarzy, którzy najczęściej przybywali w Karkonosze i Góry Izerskie z królewskiej Pragi.
W 1578 r. powstała mapa Karkonoszy, której autorem był mieszkający w Trutnovie kronikarz Simon Hüttel (1530-1601). Mapa łączyła kartograficzny opis gór ze scenami przedstawiającymi charakterystyczne miejsca i zajęcia tutejszej ludności. Na mapie pojawiają się dwie postacie laborantów, którzy zbierają korzenie u źródeł Upy, na Białej Łące. Pochylony mężczyzna w kapeluszu, kubraku i spodniach do kolan wykopuje motyką korzenie ziół. Stojąca obok kobieta w białym czepcu, serdaku, czerwonej spódnicy i wzorzystym fartuchu wydobywa korzenie trójkątną łopatą. Mężczyzna i kobieta składają korzenie do stojącego obok kosza. Poniżej Hüttel umieścił napis „Die natter wurtze” – rdest wężownik.
Rdest wężownik, który występuje na wilgotnych torfowiskowych łąkach i polanach, uważany był za jedną z najskuteczniejszych roślin leczniczych. Szczególne właściwości ma kłącze, które wykopuje się wiosną lub jesienią ze starszych roślin. Kłącze wężownika używane było jako lek ściągający przy biegunkach, nieżytach jelit oraz jako medykament tamujący krew. Zewnętrznie wyciąg z wężownika stosowany był do płukania gardła oraz do okładów przy owrzodzeniach, oparzeniach i na trudno gojące się rany. Wydobywające rdest wężownik postacie na mapie Hüttela to najstarsze przedstawienie karkonoskich laborantów.
Caspar Schwenckfeldt (1563-1609), jeleniogórski zielarz, doktor medycyny i humanista, zanotował w swym dzienniku:
„[…] w górskich wioskach wielokrotnie trafiłem na zielarzy znających wybornie sztukę leczenia i służących bliźnim”.
W botanicznym opisie Cieplic Śląskich i okolic wydanym w 1607 r. (drugie wydanie 1619) Schwenckfeldt pisał, że w górach spotykano licznych korzenników i zielarzy, którzy zbierając zioła prawie zupełnie wytępili niektóre gatunki roślin. Karkonoscy zielarze uprawiali nierzadko nielegalną praktykę lekarską, uzyskując w oczach jeleniogórskiego lekarza niezbyt pochlebne miano „medicastri indocti” – „niedouczonych medyków”.
Po ciężkich latach wojny trzydziestoletniej wzrost popularności laborantów datuje się od drugiej połowy XVII w. Karkonoscy laboranci roznosili medykamenty po Śląsku i krajach sąsiednich. Z czasem największym skupiskiem laborantów stał się Karpacz, choć ich działalność rozciągała się na cały teren region gór. Według jednej z legend początek ośrodka laborantów dać mieli pod Śnieżką około 1700 r. Mikołaj i Salomon; dwaj studenci medycyny uniwersytetu w Pradze. Studenci mieli zetknąć się z mieszkańcami Karpacza i w podzięce za gościnę przekazać im swoją wiedzę. Dzięki temu znacznie rozszerzyli zastosowanie ziół w leczeniu różnych schorzeń i dolegliwości, a także założyli pierwszą w Karpaczu aptekę. Pod koniec XVII w. Karpacz liczył 57 domów, z których w około 40 mieszkali laboranci i był od dawna ukształtowanym ośrodkiem zielarskim. Około 1700 r. zielarze z Karpacza i okolic utworzyli własny cech laborancki. Górskich ziół do wyrobu medykamentów szukali sami laboranci, dostarczali ich też ubożsi zbieracze lub ogrodnicy trudniący się hodowlą najbardziej poszukiwanych gatunków. W innych podgórskich osadach po śląskiej stronie Karkonoszy i Gór Izerskich zielarze występują rzadziej, choć na prawie całym obszarze natrafić można na ślady ich działalności.
O ile okres panowania austriackich Habsubrgów nie przyniósł ograniczeń działalności laborantów, to sytuacja zmieniła się od 1740 r., kiedy to Kotlina Jeleniogórska została zajęta przez Prusy. W miarę wzrostu popularności karkonoskich ziół rosła niechęć ze strony zawodowych lekarzy i aptekarzy, którzy obawiali się rosnącej konkurencji. Dążąc do zahamowania laboranckiej działalności interweniował urząd Collegium Medicum et Sanitatis – królewskiej rady lekarzy i aptekarzy. Wytwarzanie ziołowych leków przez laborantów stało się możliwe tylko na podstawie posiadania urzędowej licencji. Pruska ustawa rządowa z 1740 r. ograniczała liczbę legalnie działających w Karkonoszach laborantów do trzydziestu osób.
W „Historii Śląska z lat 1622-1675” pastora Benjamina Wernera znajduje się następujący fragment odnoszący się do 1790 r., kiedy to autor przebywał w Karpaczu:
„Czy jest gdzieś w Niemczech jakiś zakątek, w którym nie znajdowałyby się na targach przygotowywane tutaj, a zaopatrzone pieczęcią buteleczki ? Który z jarmarków nie sprzedawałby szeroko i daleko produktów z Karpacza w małych, aromatycznych pudełeczkach ze znanym na świecie napisem: 'Ten oryginalny proszek na ból brzucha zażyć przez nos wciągając, wzmocni głowę, oczyści wszelkie arterie ciała, itd.’ Czy nie słyszałeś o laborantach, którzy dostarczają dzieciom rabarbarowy cukier, a wieśniakom eliksir na żołądek ? W Polsce, Czechach i w całych Niemczech nie na próżno pytaj o medykamenty z Karpacza. To właśnie ta miejscowość i okolica ten handel sprawują. Samo niebo chyba wie, czy jest gdzieś taka wieś, gdzie zamiast chłopów są tylko aptekarze. Wieś aptekarzy ! Zaprawdę geograficzna osobliwość !”
Od końca XVIII w. dla karkonoskich laborantów zaczęły następować coraz cięższe czasy. W 1797 r. koncesjonowani aptekarze doprowadzili do wycofania przez rząd pruski przywileju sprzedaży na jarmarkach „kropli krummhibelskich. Był to jeden z najbardziej popularnych medykamentów wytwarzanych przez laborantów. Ten tani i cieszący się szeroką sławą specyfik miał powodować zdrowotne oczyszczanie płuc i krwi. Jako taki stosowany był powszechnie przy przeziębieniach, gorączce i temu podobnych dolegliwościach.
Rządowe ograniczenia zaczęły doprowadzać do upadku karkonoskiego zielarstwa. W 1800 r. statystyka zawodowa mieszkańców Szklarskiej Poręby podawała jako zbieracza ziół i wytwórcę skrzypiec tylko Gottfrieda Zenkera zmarłego w 1810 r. Zapewne jednak wielu jeszcze mieszkańców trudniło się bez rządowej koncesji wytwarzaniem ziołowych leków.
Z czasem laborantów dotknęły dalsze obostrzenia. Dnia 15.12.1809 r. zarząd prowincji legnickiej zakazał zielarzom handlu domokrążnego. Dnia 21.04.1819 r. pozwolono na sprzedaż medykamentów tylko w dolnośląskich miastach targowych, które były równocześnie siedzibą lekarza okręgowego. W 1829 r. zielarską produkcję ograniczono do:
„[…] przygotowywania prostych medykamentów z oficjalnie dostępnych produktów z roślin rosnących w śląskich górach„, zakazując wyrobu bardziej złożonych specyfików.
W 1843 r. edyktem królewskim zakazano praktyk homeopatycznych, a zarządzenia wykonawcze ograniczyły dopuszczalną liczbę prostych karkonoskich specyfików zielarskich z 46 do 21. Do wytwarzania leków wolno było użyć ściśle określonych 20 rodzajów korzeni, 16 gatunków ziół, 2 gatunki drewna, 10 nasion i kwiatów oraz 24 różne owoce i rodzaje kory.
Dnia 30.09.1843 r. rząd pruski wstrzymał wydawanie nowych zezwoleń na prowadzenie praktyki zielarskiej. Był to początek końca działalności karkonoskich laborantów. Rozalia Saulson w przewodniku „Warmbrunn i opisanie jego …” wydanym w 1850 r. zapisała:
„Z ojca na syna przechodziła aż do naszych czasów tajemnica preparowania tych lekarstw, do sprzedawania których dawne posiadają przywileje, które jednak z dziś żyjącymi Laborantami podług rozporządzeń Rządu upadają.”
Jedynie karpacki laborant Ernst August Zölfel oraz pochodzący z Miłkowa Ernst Friedrich Riesenberger w 1843 r. uzyskali w drodze łaski królewskiej przywilej na dożywotnie prawo wyrabiania zielarskich medykamentów. Po ponad czterdziestu latach od królewskiego edyktu w miłkowskiej księdze parafialnej znalazł się zapis:
„1884, 2 kwietnia, uroczyście pochowany został Ernst August Zwölfel, laborant medyczny i spadkobierca gospodarstwa ogrodniczego w Karpaczu. Zmarł na niewydolność nerek 28 marca o godzinie 20 wieczorem w wieku lat 73”
Przyczyna upadku karkonoskiego ziołolecznictwa miała prozaiczne podłoże. W końcu XVIII i w wieku XIX nastąpił gwałtowny rozwój badań laboratoryjnych, farmakologii i przemysłu farmaceutycznego. Z roślin wyodrębniono substancje działające w czystej postaci: alkaloidy, glikozydy, glicerynę i liczne kwasy organiczne. W miarę wnikania w tajniki przyrody, doskonalenia technik laboratoryjnych i metodyki badań liczba wykrytych substancji czynnych rosła i stale odkrywano nowe ich właściwości lecznicze. Zaczęto też odkrywać substancje nie mające odpowiedników w przyrodzie, a wykazujące pozytywne działanie medyczne. Do lecznictwa wprowadzono wiele nowych związków otrzymanych na drodze syntezy chemicznej. Substancje chemiczne wzbudziły zainteresowanie lekarzy, ponieważ wywierały szybki efekt oraz były powszechnie dostępne i tanie. Lekarstwa oparte na prostych związkach chemicznych były masowo produkowane i dostarczane do aptek, tak więc nie wymagały od lekarzy posiadania szerokiej wiedzy i umiejętności niezbędnych przy przygotowywaniu ziołowych medykamentów. Leki roślinne zaczęły stopniowo znikać z oficjalnych spisów farmaceutycznych, później z aptek, a w końcu i z praktyki lekarskiej. Przemiany te położyły kres działalności karkonoskich laborantów.
Przemysław Wiater

