Źródło Kunegundy
Przy czerwonym szlaku na Chojnik pojawiła się nowa atrakcja turystyczna. W strefie wypoczynkowej zostało zagospodarowane i wyeksponowane bijące w tym miejscu źródełko. Było one wykorzystywane do orzeźwienia się przez turystów, od kiedy możemy znaleźć pierwsze zapiski z wycieczek na Chojnik.
Na początku XX wieku obudowano je w formie studni umożliwiającej pojenie koni wwożących turystów na zamek. Z biegiem lat zostało odrobinę zapomniane. Konserwator Obwodu Ochronnego „Przełęcz” Dariusz Żmurko pięknie je odnowił. Pieniądze pochodziły ze środków własnych KPN, między innymi przychodów z biletów za wstęp do Parku. Powstała granitowa zabudowa, nawiązująca do zwyczajowej nazwy „Źródełko Kunegundy”.
Skąd się wzięła nazwa? Może ta legenda coś wyjaśni:
Legenda o księżniczce Kunegundzie z Zamku Chojnik kończy się w momencie, kiedy zła księżniczka nie mogąc zdzierżyć afrontu poczynionego jej przez pięknego i dzielnego księcia, zrozpaczona rzuciła się z zamkowej wieży w dół Piekielnej Doliny. Jednak mylą się ci, którzy sądzą, że umarła. Szczęśliwie dla niej spadła na część ciała, która dzięki swej jędrności, skutecznie zamortyzowała upadek.
Do dziś dwa wgłębienia w skale pozostały jako pamiątka tamtego zdarzenia. Obolała i poturbowana Kunegunda zsunęła się po skałach do lasu i legła bez życia. Leżała tak trzy dni i trzy noce. Nagle poczuła, że ktoś wylał jej na głowę kubeł lodowatej wody. Zerwała się na nogi, otworzyła oczy i ujrzała… diabła. Na dnie Piekielnej Doliny czekał na nią nikt inny, a sam Lucyfer, który wcześniej pod postacią pięknego księcia mury zamkowe w pełnym rynsztunku bojowym na rumaku objechał. Uśmiechnął się złowieszczo i zaciągnął księżniczkę do pobliskiej rozpadliny skalnej. Czekała tam na nią ręczna, żeliwna pompa do wody. Diabeł przykuł do niej dziewczynę łańcuchem i powiedział: „odpokutujesz teraz za to, że tak wielu dzielnych i dobrych rycerzy zginęło przez Twoją pychę i próżność. Będziesz pompować wodę z wnętrza ziemi do źródełka przy drodze na zamek. Tak długo będziesz wykonywać tę pracę, aż tylu młodzieńców, ilu przez ciebie życie straciło, dzięki tej wodzie siły odzyska.” W ten oto sposób po dziś dzień z rozpadliny skalnej, nawet w najbardziej upalne i suche dni wydobywa się strumień chłodnej, orzeźwiającej wody.
Autorzy:
Dariusz Żmurko, Magdalena Stanek
(KPN)
