Świąteczne drzewko
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia
oraz Nowego Roku 2015
życzenia wszystkiego najlepszego
naszym Autorom i Czytelnikom
składa
Redakcja działu on-line
Przedświąteczna atmosfera przypomniała nam o artykule opublikowanym kilka lat temu na łamach „Karkonoszy” – artykule opisującym jeden z najważniejszych symboli Świąt Bożego Narodzenia, czyli świąteczne drzewko.
Gdy zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, oznacza to, że kończy się kolejny rok i trzeba pomyśleć o prezentach dla rodziny i przyjaciół, gruntownie posprzątać mieszkania, przejrzeć ozdoby świąteczne i przygotować je do powieszenia na choince.
Dokonujemy wtedy wyboru i kupujemy świąteczne drzewko. Decydujemy, jakie drzewko postawić w mieszkaniu: sztuczną, plastikową choinkę, czy żywą, pachnącą wyciętą z uprawy lub hodowaną w doniczce.
Żywa choinka wnosi do domu prawdziwy zapach lasu i dobrą aurę; drzewa iglaste zawierają w swoich igłach sporo aromatycznych olejków eterycznych, które – uwalniając się pod wpływem ciepła – mają bardzo korzystny wpływ na samopoczucie ludzi.
Plantatorzy (bardziej to słowo odnosi się do uprawiających kawę czy trzcinę cukrową niż do upraw drzew, ale odpowiednio posadzone i pielęgnowane drzewka też noszą nazwę plantacji) prześcigają się w oferowanych przez siebie gatunkach drzew iglastych, ich odmianach i formach oraz wielkościach.
Co roku możemy wybierać choinkę spośród jodeł, świerków, sosen, jałowców, daglezji. Drzewka na plantacji rosną w odpowiedniej więźbie, tak by wszystkie miały jednakowy dostęp do światła, czyli do życiodajnych promieni słonecznych, i żeby sobie wzajemnie nie przeszkadzały we wzroście. W zależności od gatunku drzewa rosnącego na plantacji i od warunków, na odpowiedniej wielkości choinkę trzeba czekać minimum pięć lat. Trud hodowcy-plantatora opłaca się, gdy widzi uśmiechnięte i zadowolone miny klientów wybierających i kupujących piękne kształtem choinki. Często wielkość, forma i wybarwienie igieł choinki dopełniają całości.
Dla ludzi, którzy mają dość duże ogródki, dobrym wyborem mógł okazać się zakup drzewka w donicy, bo w następnym roku można to drzewko wysadzić do ogrodu albo pielęgnować (czyli postępować tak, jak z roślinami w pojemnikach), pozostawiając je nadal w donicy ustawione na balkonie lub tarasie. Przy wyborze choinki w pojemniku zawsze powinniśmy zwrócić uwagę na kilka spraw: czy bryła korzeniowa (czyli korzenie wraz z ziemią) ma zachowany kształt pojemnika, w którym rośnie i w którym jest sprzedawana; jeśli przy próbie wyjęcia drzewka z donicy ziemia obsypuje się z korzeni, to nie należy kupować takiego drzewka, bo świadczy to tym, że drzewko to stosunkowo niedawno zostało umieszczone w pojemniku i ma naruszony system korzeniowy, i raczej po wysadzeniu do ogrodu się nie przyjmie. Należy też przyjrzeć się gałązkom i igłom, czy nie ma śladów żerowania szkodników, a świadczyć o tym mogą przebarwienia (czerwonawe, brązowawe lub żółtawe) na igłach; drzewka-choinki, które mają zwarty pokrój, czyli gęsto ułożone gałązki, mogą cierpieć od przędziorków – małych pajączków, które jak mszyce wysysają soki i nie lubią wiatru i deszczu, więc siedzą głęboko w choince blisko pnia. Zdarza się, że sprzedawane choinki (szczególnie te w pojemnikach) są, dla podkreślenia świątecznej atmosfery, obficie spryskane sztucznym śniegiem. Po przyniesieniu choinki do domu powinno się tę dekorację z igieł zmyć. Decyzję, jaką żywą choinkę mamy w danym roku w domu, należy podjąć dość wcześnie – tak prawie tuż po dniu Świętego Mikołaja: choinkę ściętą kupuje się na dwa-trzy dni przed Świętami, ale choinkę w pojemniku musimy nabyć przynajmniej dwa tygodnie wcześniej – w naszym klimacie drzewa i krzewy iglaste przechodzą późną jesienią w stan spoczynku. Nie przestają wprawdzie zimą oddychać i pobierać z podłoża wody, ale ich funkcje życiowe – biologiczne – są bardzo ograniczone. Przyniesienie takiej rośliny z temperatury bliskiej zera lub nawet minusowej do ciepłego pomieszczenia może spowodować u niej szok termiczny i przerwać jej sen zimowy. Dlatego choinkę w doniczce należy przyzwyczajać do temperatury panującej w pomieszczeniu i stopniowo ją wnosić. Jeśli planujemy drzewko choinkowe wysadzić wiosną w ogródku lub pozostawić w pojemniku na tarasie, to w mieszkaniu nie może stać dłużej niż sześć dni, aby całkowicie się nie przebudziło. Wynosić też powinno się je etapami, stopniowo przyzwyczajając tym razem do niskich temperatur, oraz należy je zabezpieczyć przed ich ujemnymi skutkami przez owinięcie pojemnika słomą albo grubą warstwą tektury lub gazet, albo specjalną włókniną (nigdy nie zabezpieczajmy żadnych roślin folią!). Nie potrzeba zabezpieczać części naziemnej rośliny, na przemarzanie bardziej narażone są korzenie. Gdyby zdarzyło się, że choinka jednak obudziła się i zaczęła wypuszczać nowe pędy, to do wiosny trzeba ją przechować w jakimś widnym i niezbyt ciepłym (do 5°C) pomieszczeniu.
Żywą choinkę kupuje się także bezpośrednio u leśników. W nadleśnictwach drzewka iglaste, przede wszystkim świerki, ale też sosny i daglezje, są wycinane (bez szkody dla lasów) z powierzchni specjalnych upraw i z upraw leśnych, gdzie konieczny jest zabieg przerzedzenia, czyli stworzenia optymalnych warunków rozwoju pozostałych drzew.
Alternatywą dla żywych choinek są sztuczne, plastikowe, reklamowane jako ekologiczne, bo pozwalają jakoby zastąpić wycinanie drzewek w lesie. Tymczasem rzeczywistość jest całkiem inna, bardziej brutalna: do wytworzenia sztucznego drzewka używa się różnych substancji chemicznych, które same w sobie stanowią zagrożenie dla środowiska, a i proces produkcji jest także, z uwagi na wyziewy i ścieki przemysłowe oraz duże zużycie energii, nieprzyjazny. Sztuczna choinka jest bez zapachu (chyba że ją spryskamy – też chemią), bez duszy, nie ma w sobie tego „czegoś”. Po kilku latach przynoszenia ze strychu i wnoszenia tam robi się brzydka i po prostu trafia na śmietnik, po czym rozkłada się przez wiele, wiele lat (plastiki mogą rozkładać się nawet tysiąc lat), ponownie „wzbogacając” nasze otoczenie w szkodliwe substancje.
Żywa choinka, jako element przyrody, w okresie swojego wzrostu wiąże w swoim organizmie, w procesie fotosyntezy, znaczne ilości dwutlenku węgla, wzbogaca atmosferę w tlen, opadające części gałązek i igły użyźniają glebę w naturalne składniki mineralne i organiczne, tworząc próchnicę, tak samo jak pozostające po wycięciu w glebie korzenie. A po Świętach i po wyniesieniu suchego już drzewka, także i ono ulega rozkładowi, ale nie przez dziesięciolecia, oraz wzbogaca glebę i środowisko w naturalne elementy. Taką suchą choinkę, którą po Świętach wynosimy z domu, można jeszcze wykorzystać w ogrodzie jako… karmnik dla ptaków.
Po co zatem co roku cały ten korowód z wyborem i ubieraniem choinki? Skąd wziął się taki zwyczaj? Jaki jest cel dekorowania drzewka? Dlaczego tak bardzo się cieszymy, siedząc „w cieniu” iskrzącej się choinki?
Ubieranie choinki to jedna z najmłodszych tradycji świątecznych. Przywędrowała do Polski z Niemiec pod koniec XVIII w. Wcześniej, przez całe wieki, wigilijną i świąteczną ozdobą domu i stołu były snopy zboża ustawione w kącie oraz słoma i siano, którymi zaściełano podłogi na pamiątkę stajenki, w której urodził się Jezus Chrystus. Na wsiach dekorowano izby „podłaźniaczkami” podwieszonymi pod sufitem – były to albo wykonane ze słomy i kolorowych papierków misterne dekoracje, albo przystrojony czubek lub gałąź jodły, świerka, ewentualnie sosny. Według wierzeń, „podłaźniaczka” miała magiczną moc czynienia urodzaju i zapewnienia powodzenia rodzinie i domowi. Drzewo iglaste jest uważane za symbol życia, odradzania się, trwałości i płodności; zielony kolor igieł symbolizuje nadzieję, oznacza witalność i narodziny życia, a samo ustrojone drzewko przypomina rajskie drzewo dobrego i złego.
Dekoracje, w które ubierane są choinki, nie są przypadkowe i mają swoją symbolikę związaną z wiarą chrześcijańską. Każdy element zawieszony na gałązkach o czymś przypomina. Jabłka małe i czerwone, dziś zawieszane coraz rzadziej, przypominają rajskie drzewo, z którego Ewa zerwała owoc, ale jednocześnie symbolizują zdrowie i urodę. Oplatające choinkę łańcuchy, wykonane z najróżniejszych materiałów i różnymi technikami, oznaczają, a właściwie przypominają „węża kusiciela” z rajskiego ogrodu, ale też jednocześnie mają wzmacniać więzy rodzinne i chronić przed kłopotami. Gwiazda na czubku choinki jest tam umieszczana na pamiątkę gwiazdy betlejemskiej, ale jednocześnie jest znakiem pomagającym członkom rodziny bezpiecznie wrócić do domu. Orzechy zawinięte w złoto i miodowe pierniki mają zapewniać rodzinie dobrobyt, siłę i dostatek. Świecące lampki i migoczące bombki, jak niegdyś świeczki, bronią dostępu złym mocom i odwracają nieżyczliwe spojrzenia ludzi. Dzwonki i szklane ozdoby oznaczają dobre nowiny i radosne wydarzenia. Zawieszone figurki aniołów symbolizują opiekę nad domem i jego mieszkańcami. Wybrane drzewko powinno zostać wniesione do domu i przystrojone w Wigilię Bożego Narodzenia, czyli 24 grudnia.
Mam nadzieję, że ubierając w tym roku choinkę, życzliwie pomyślą Państwo o wszystkich, którzy przyczyniają się do radości przy kolorowym drzewku.
Z całego serca życzę wszystkim Czytelnikom i Ich Rodzinom radości w Nowym Roku!
I jeszcze życzę Państwu… mruczenia kota na kolanach tak, jak mruczał piszącej te słowa.
Bogumiła Chabowska-Dąbek – jest leśnikiem od ponad 30 lat; obecnie pracuje w Nadleśnictwie „Śnieżka” w Kowarach w Szkółce Kontenerowej jako Specjalista Służby Leśnej ds. Szkółkarstwa. Prowadzi również zajęcia z edukacji leśnej dla dzieci, młodzieży i nie tylko.
Artykuł ukazał się drukiem w numerze 1/2009 czasopisma


