Szczęśliwa trzynastka. Julita Izabela Zaprucka laureatką Nagrody Kulturalnej Śląska

Julita Izabela Zaprucka, laureatka tegorocznej Nagrody Kulturalnej Śląska
W sobotę 24 września 2016 r. Julita Izabela Zaprucka odbierze indywidualną prestiżową „Nagrodę Kulturalną Śląska”, przyznawaną przez rząd Kraju Związkowego Dolnej Saksonii i Marszałka Województwa Dolnośląskiego za wybitne osiągnięcia oraz wkład w promowanie kultury Śląska. Uroczystą galę zaplanowano we Wrocławiu, Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Laureatka kieruje Muzeum Miejskim-Domem Gerharta Hauptmanna w Jeleniej Górze-Jagniątkowie
Jak dowiedziała się Pani o nagrodzie?
Oficjalnie powiadomiono mnie pismem z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Landu Dolna Saksonia. Sam minister Pistorius jest przewodniczącym międzynarodowej kapituły nagrody. Ogromne emocje i niedowierzanie, że znajdę w się w gronie tak wybitnych laureatów, którzy tyle dobrego zrobili dla pojednania polsko-niemieckiego czy kultury Śląska. Profesor Jan Miodek, Olga Tokarczuk, Tadeusz Różewicz, Kurt Masur. I oto ja wśród nich. Kierujący instytucjami kultury także byli laureatami nagrody, choćby Ewa Michnik z Opery Wrocławskiej czy Piotr Oszczanowski z Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Instytucje z zupełnie innym rozmachem. A tu ja, kierująca niewielkim muzeum w lesie i na skale, w Karkonoszach.
Gala zapowiada się uroczyście.
I jubileuszowo, bo to już czterdziesta edycja tej nagrody. Drugim współlaureatom został Hans Dieter Rutsch, niemiecki dramaturg i reżyser filmów dokumentalnych. Dwie nagrody specjalne pojadą do Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju i Niemieckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego we Wrocławiu, którym kieruje Renata Zajączkowska.
Po odbiór nagrody pojedzie Pani wprost spod Karkonoszy…
Ale po drodze zatrzymam się w Szczawnie-Zdroju, w miejscu urodzin Gerharta Hauptmanna. Uroczystości zaplanowano na dwa dni. W piątek w tamtejszej Hali Spacerowej otwarta zostanie wystawa naszego muzeum „Gerhart Hauptmann i Karkonosze”, a w pijalni wód druga z wystaw – „Tkacze”. Przed domem, w którym Hauptmann się urodził, odsłonięty zostanie jego pomnik. W organizację tej części uroczystości włącza się także Towarzystwo Miłośników Szczawna-Zdroju. Główne uroczystości zaplanowano na sobotę, we Wrocławiu. Będzie także szereg imprez towarzyszących, wycieczki po mieście śladami Hauptmanna z przewodnikami czy nasza wędrująca wystawa „Gerhart Hauptmann – Obrazy z życia” we wrocławskim ratuszu. Wszystko w ramach programu imprez Europejskiej Stolicy Kultury. W niedzielę zapraszam wszystkich do Jagniątkowa, gdzie będzie można nieodpłatnie zwiedzić z przewodnikami nasze Muzeum.
Jak długo kieruje Pani jagniątkowskim muzeum?
W tym roku mija 13 lat.
Szczęśliwa dla Pani ta trzynastka?
Tak, bardzo. Nagrodę tę traktuję jako uznanie dla mojej pracy w muzeum. To, co prawda, nie pierwsze wyróżnienie, ale z pewnością najważniejsze. Wielka satysfakcja, że muzeum jest postrzegane dziś jako prestiżowa instytucja kultury o międzynarodowym zasięgu. Starałam się przez lata promować to miejsce jako ważne centrum dialogu kultur.
Z bardzo dobrym skutkiem, wszędzie docenianym i nagradzanym przez lata. Podobno, jak się Pani uparła, to pojechała do samego Güntera Grassa?
Tak, do Lubeki. Poprzedzone to było długoletnimi zabiegami. Chciałam pokazać w Polsce innego, nieznanego szerzej Grassa. Jako artystę znakomitych grafik. W rozmowie okazało się, że Grass wiele lat temu był już w willi „Łąkowy Kamień”. Ściągnęłam te grafiki do nas, zorganizowałam konferencję poświęconą jemu, pokazałam sfilmowane jego dzieła. Ale ten inny twórczo Grass był dla wielu niespodzianką.
Do Jagniątkowa przyjeżdżał także Tadeusz Różewicz.
Należał do grona bliskich przyjaciół naszego Domu. W naszej księdze gości zapisał: tu kultura polska i niemiecka podały sobie ręce.
- Z Markusem Bauerem, dyrektorem Muzeum Śląskiego w Goerlitz
- Z Harriet Hauptmann, prawnuczką pisarza
- Z wiceprezydentem Jeleniej Góry Jerzym Łużniakiem
To ważne słowa.
Tak, dumna jestem z tego wpisu. Choć zawsze do nas przyjeżdżał incognito, nie lubił blasku fleszy i dziennikarskiego zainteresowania swoją osobą. Bywał po kilka dni, regularnie. Wiem, że nawet tu tworzył. Ja starałam się zapewnić mu dyskrecję podczas pobytu.
Sporo dzieje się w Jagniątkowie.
Staram się, by spotykali się tu ludzie kultury, twórcy różnych dziedzin, nie tylko literaci. Dbam, by tu było miejsce spotkań Polaków i Niemców, Europejczyków. Prawdziwe miejsce dialogu międzykulturowego. Udaje się, zaś Hauptmann jest tu tylko symbolem, zespalającym ten dialog. Naszą ofertę kulturalną staramy się kierować do różnych odbiorców.
Nie tylko w samym Jagniątkowie o Pani głośno. W Małej Kamienicy, niewielkiej wsi w Górach Izerskich, gdzie Pani mieszka, także jest Pani aktywna. Mało ma Pani pracy?
To rodzinna wieś mojego męża. W uruchomionej tam kilka lat temu świetlicy pomogłam urządzić wystawę dokumentującą powojenne losy mieszkańców, naszych sąsiadów. Tu wszyscy się znają. I nie chciałam, aby historia tej małej ojczyzny popadła w zapomnienie. Tu mieszkańcy także poszukują własnej tożsamości. Skoro wiedziałam, jak to zrobić, pomogłam. Cieszę się, że ruch regionalistów się ożywia. Małe śląskie miejscowości zasługują na udokumentowanie.
Jakie ma Pani nowe pomysły? Takie, które nie dają spokoju?
Oj, i to na kolejne trzynaście lat! Marzy mi się park wokół muzeum z odtworzonym ciągiem pieszym, letnim amfiteatrem ze sceną plenerową, gdzie moglibyśmy zaprezentować szeroką ofertę – koncerty, spektakle, grupy twórcze. W dawnej winnicy domowej czy basenie Hauptmanna też widzę nowe funkcje. Wciąż pamiętam, aby dostosować nasz zabytkowy obiekt do potrzeb osób niepełnosprawnych. To duże wyzwanie.
Odbierając gratulacje od wiceprezydenta Jeleniej Góry za Nagrodę Kulturalną Śląska, otrzymała Pani pamiątkową akwarelę z Domem Hauptmanna. Gdzie ją Pani powiesiła?
Choć to prezent całkowicie prywatny, namalowany przez Monikę Barabasz, wisi w naszym muzeum. Powiedziałam Panu prezydentowi, że tak długo, jak długo będę pracowała w muzeum, ona tam ze mną zostanie.
Rozmawiał Janusz Skowroński
Nagroda Kulturalna Śląska przyznawana jest od 1977 roku przez Kraj Związkowy Dolnej Saksonii za wybitne osiągnięcia i wkład w promowanie kultury Śląska. Od 1991 roku rząd Dolnej Saksonii wiedziony ideą porozumienia i pojednania między Niemcami a Polakami, zmienił formułę nagrody i przyjął za cel wspieranie Nagrodą Kulturalną Śląska wspólnego pielęgnowania i rozwoju śląskiego dziedzictwa kulturowego, oraz twórczości kulturalnej Ślązaków. Od tamtej pory wspólnie z Dolnośląskim Urzędem Marszałkowskim wyróżniani są za wybitne osiągnięcia w dziedzinie kultury, literatury i sztuki polscy i niemieccy twórcy. Ponadto nagroda jest przyznawana za szczególne zasługi w zakresie utrzymywania, rozwoju i krzewienia śląskiego dorobku kulturowego. Nagroda ta przekształciła się w minionych latach w prestiżowe wyróżnienie polsko-niemieckie, zaliczane do trwałych elementów porozumienia między Polską a Niemcami.




