Życie literackie u podnóża gór
W ostatnim numerze „Nowin Jeleniogórskich” parę osób wypowiada się na temat kultury i literatury. Znamienna jest tu wypowiedź W. Wojciechowskiego: „Ciekawe i pełne żywych dyskusji życie literackie w Jeleniej Górze nie istnieje, poważnego wydarzenia kulturalnego z obszaru literatury wciąż brak. Dobrze nam z tym?”
Oj nie dobrze, nie dobrze. Więc jeszcze jeden cytat, z kolei romantycznego wieszcza z jego „Ody do młodości” (wszak pan W. W. jest młodym dziennikarzem i nauczycielem):
„Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem…
takie widzi świata koło
jakie tępymi zakreśla oczy…”
Bo gdyby autor tak zniesmaczony lichą kondycją życia literackiego w naszym grodzie się nie lenił, nie ulegał złudzie samozadowolenia z własnego „jedynie słusznego” stanowiska, ale nieco poczytał – może by wiedział więcej, co inni mają do wypowiedzenia na ten temat. Oto warto choćby sięgnąć do jeszcze ostatniego „Rocznika Jeleniogórskiego” (2013) – wyszedł drukiem w ubiegłym roku – to mógłby zapoznać się z obfitą działalnością literatów pod Śnieżką. Choćby o działalności wydawniczej dwóch klubów literackich.
I tak można się tam dowiedzieć, że „Kotlina Jeleniogórska od zawsze miała szczęście do twórców parających się piórem… Miarą każdego twórcy jest ilość publikacji, recenzji i zasięg: dotyczy to również stowarzyszeń literackich. A u nas działają dwa kluby: „Stowarzyszenie Jeleniogórski Klub Literacki” oraz znacznie młodsze ugrupowanie „W cieniu Lipy Czarnoleskiej”. W obu tych klubach istniej prężna działalność wydawnicza, organizowane są konkursy i turnieje literackie, konferencje i warsztaty naukowe, spotkania autorskie (należy też podkreślić działalność integracyjną z udziałem młodzieży szkolnej, czy też osób niepełnosprawnych).
I teraz konkrety. Lipa wydała w latach 2012-2013 aż 12 tomików poezji i prozy twórców indywidualnych oraz 3 almanachy. Członkowie ww. ugrupowania zostali zaproszeni w 2012 roku do Niemiec na obchody 200 rocznicy śmierci jednego z najwybitniejszych niemieckich pisarzy, Kleista. I oto w konkursie: „Kleist & Ich” zostały nagrodzone dwie nasze poetki – Stanisława Jarmakowicz i Barbara Pawłowicz i ich teksty znalazły się w starannie wydanej przez Związek Wolnych Pisarzy Niemiec i Muzeum Kleista antologii (wraz z tekstami Marii Sucheckiej i Danuty Mysłek).
Z kolei parę słów o Jeleniogórskim Klubie Literackim. Również zasłużył się na niwie wydawniczej – mimo zdecydowanej niechęci władz miasta do literatury (czytaj – brak subwencji). W ciągu 2 ostatnich lat wyszły tomy poezji Jana Owczarka, Elżbiety Marii Kotlarskiej, Wiesławy Siemaszko-Zielińskiej, czy też almanach „Śnieżka! Na zdrowie” (tu spotkamy teksty dr Aliny Bernadetty Jagiełłowicz, dr Józefa Liebersbacha, Lesława Wolaka, dr K. Pichlaka, Ireny Hryncewicz i innych).
A oto co pisze o wydawnictwie klubu wybitny poeta, dramaturg i prozaik, Stanisław Srokowski: „Już dawno nie słyszałem tak dużo dobrych wierszy. Jelenia Góra może mówić, że kształtują się tam talenty… To była prawdziwa uczta duchowa i najważniejszy dzień w poezji na Dolnym Śląsku (z kolei dotyczy to „Wielkiego Wieszowania” w 2013 roku).” Klubem tym opiekuje się prof. dr Stefan Bednarek, dziekan Wydziału Kulturoznawstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Przy jego zdecydowanie krytycznej, ale obiektywnej opinii mogły się ukazać w druku liczne teksty.
I jeszcze jedno. To wydanie we Wrocławiu esejów „Rozkład jazdy. Dwadzieścia lat literatury Dolnego Śląska po 1989 roku”, a w nim esej „Pisarze i poeci Jeleniej Góry i okolic”. Jest tu analiza różnorodnej twórczości naszego klubu – i o dziwo – raczej pochlebna.
Warto więc nieco się potrudzić, i przy odrobinie wysiłku intelektualnego przeczytać ww. pozycje. Warto przyjść na prezentacje i spotkania z autorami i wyrazić swój – nawet ostry, krytyczny pogląd.
Chociaż już starożytni mawiali, że „de gustibus non est disputantum”.
Gabriela Małolepsza
